Aktualności

Akademia

Tomasz Syska: - Akademia Miedzi poczyniła skok jakościowy

06.12.2020, 16:00
Zespoły młodzieżowe Akademii Piłkarskiej Miedzi zakończyły już rundę jesienną. Ostatnie miesiące podsumowujemy w rozmowie z trenerem Tomaszem Syską, prowadzącym drużynę U15 w Centralnej Lidze Juniorów.

Za nami runda w dobie pandemii. Jak wyglądała ona z perspektywy drużyn młodzieżowych Miedzi?
 
- Pandemia nie miała większego wpływu na rozgrywki. Wszystkie mecze udało się rozegrać. Runda jesienna została rozegrana w każdej kategorii wiekowej. Jeśli chodzi o wynik szkoleniowy, myślę, że to kolejne półrocze, w którym nasza akademia poczyniła skok jakościowy. Jeśli chodzi o wynik sportowy, to również należy uznać, że było więcej pozytywów niż negatywów.
 
Wynik i efekty wykonanej pracy przez trenera ze swoim zespołem jest równie satysfakcjonujący?
 
- Jeśli chodzi o wynik szkoleniowy – ponieważ zawsze dzielę swoją pracę na wynik sportowy i wynik szkoleniowy – to zdecydowanie jest pełne zadowolenie. Z uwagi na to, że grupa U15, czyli rocznik 2006, w tym sezonie należy do grupy zawodników bardzo świadomych swojego rozwoju, bardzo inteligentnych jeżeli chodzi o rozumienie gry, o wysokim poziomie zaawansowania taktyczno-technicznego, jak również sporym potencjale motorycznym. Tutaj proces wdrażania modelu gry stoi na wysokim poziomie i mamy z tego względu duże zadowolenie. Jesteśmy zespołem, który potrafi kontrolować mecz i potrafi dyktować warunki podczas meczu, utrzymując się przy piłce. Jeśli chodzi o wynik sportowy, był on trochę poniżej oczekiwań, natomiast głównym czynnikiem, który na to wpływa jest wiek biologiczny. Rocznik 2006 na tle pozostałych zespołów ligi centralnej należy do zespołów, który jest późno dojrzewającym. Ci chłopcy okres pokwitania mają dopiero przed sobą, czyli jesteśmy mniejsi i słabsi fizycznie od pozostałych przeciwników. Często naszymi walorami taktyczno-technicznymi zderzamy się z siłą fizyczną, siłą motoryczną i w niektórych momentach trudno nam sobie poradzić. Natomiast konsekwentnie wykonujemy swoją pracę, ponieważ wiemy, że przeważnie okres zimowo-wiosenny to etap, kiedy wiek biologiczny zaczyna się wyrównywać i spodziewałbym się, że w okresie wiosennym za wynikiem szkoleniowym pójdzie zdecydowanie lepszy wynik sportowy. Stanie się tak, gdy chłopcy doskoczą do zawodników ze swojego rocznika i będziemy mogli rywalizować na wszystkich obszarach jak równy z równym.
 
Trenerzy przejmują drużyny po sobie. Szkoleniowcy są więc wzajemnie od siebie uzależnieni, bo wyszkolenie danego zawodnika zależy od kilku osób, a do tego nie ma czasu, by przyzwyczaić się do konkretnych ludzi. To plus przy kształtowaniu młodego piłkarza, że styka się z różnymi osobami i różnym podejściem w pracy?
 
- Zdecydowanie tak, pod jednym warunkiem, że proces szkolenia jest usystematyzowany, jednolity i spójny dla całej akademii, czyli metodyka procesu szkolenia musi być zachowana. Zawodnik przechodząc z danej grupy do następnej, nie może trafiać w inny świat, tylko w kolejny etap układanki, w której dochodzą kolejne klocki, a zawodnik kontynuuje swój rozwój w akademii. Jeśli to wszystko jest zachowane, to zdecydowanie jest to najlepsze rozwiązanie. Uważam, że w piłce młodzieżowej rok pracy z zespołem to jest bardzo dużo i jest to wystarczający oraz maksymalny okres pracy. W każdej kategorii wiekowej, czyli U15, U14 czy U13 powinien pracować trener specjalista, który zna się najlepiej na swoim fachu w danej kategorii wiekowej, ponieważ każda kategoria wiekowa ma swój proces szkoleniowy i w każdym wieku zwraca się uwagę na konkretne rzeczy. Dlatego rozwiązanie, że trener pracuje z rocznikiem jeden sezon, jest zdecydowanie najlepszym. Oczywiście zachowując to, że przechodząc do następnej grupy jest kontynuacja pracy według tej samej metodologii i tego samego procesu szkolenia.
 
To, że jest trener wychowankiem Miedzi, na dodatek z przeszłością w reprezentacjach młodzieżowych, pomaga w pracy?
 
- Oczywiście, że tak. Wiadomo, że kursy i szkolenia to proces przygotowania trenera. Natomiast w moim przypadku jest też baza doświadczeń, czyli to, że jestem wychowankiem tego klubu jako zawodnik i jestem trenerem, który pracuje tu już ósmy rok. Miałem okazję funkcjonować w podobnym projekcie jako zawodnik w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Łodzi. Grałem na różnych szczeblach seniorskich, czy też reprezentacjach młodzieżowych. Znajomość struktur szkolenia, znajomość pracy z trenerami, zawodnikami, czy też studia, które kończyłem z pedagogiki opiekuńczo-prewencyjnej, czyli pracy z trudną młodzieżą, pozwalają mi poczuć zawodnika z jego perspektywy. Bo zmagałem się w podobnych projektach z tymi samymi problemami, z tym jak pogodzić olbrzymi nakład procesu treningowego ze szkołą, jak to wszystko dodatkowo pogodzić z dużą odległością od domu, czyli z mieszkaniem w bursie. To wszystko przeszedłem zarówno jako zawodnik, jak i trener, więc teraz zdecydowanie łatwiej jest mi prowadzić młodego zawodnika przez jego całą ścieżkę rozwoju. Musimy być świadomi, że szkolenie zawodnika to nie jest tylko trening. Trening to jest jakiś tam procent całego procesu szkolenia, bo oprócz tego muszą być rozmowy indywidualne z zawodnikami na różne tematy. Nie tylko sportowe, ale i prywatne problemy. Muszą być analizy indywidualne, analizy zespołowe, pomoc w edukacji i różnego rodzaju rzeczy, które się składają na całość funkcjonowania zawodnika w naszym projekcie, więc na pewno doświadczenia, które mam już za sobą jako zawodnik i jako trener, pozwalają mi funkcjonować zdecydowanie lepiej. Dzięki temu, że od dobrych kilku lat pracuję tylko i wyłącznie przy kategorii U15 - prowadziłem roczniki 2002, 2003, 2004, 2005, a  w tym momencie 2006 - mam też porównanie każdego roku, czy trafia do nas materiał lepszy, z większym czy mniejszym potencjałem, jakie są problemy w danych rocznikach. Dostając chłopców zawsze w tym samym wieku mam też przegląd tego wszystkiego co może trafić dalej, czyli do kategorii juniorskiej. Natomiast jeśli chodzi o pracę jako koordynatora kategorii U15-U11, to jest o tyle komfortowe, że do mojej kategorii wiekowej trafiają zawodnicy, którymi i tak razem z trenerami opiekuję się od kategorii U11, więc tutaj możemy sobie pozwolić na odpowiedni proces szkolenia, na wdrażanie elementów, które będą po drodze i spotkają ich finalnie w kategorii U15. Jak również na proces selekcyjny i transferowy, w którym już od tych młodszych kategorii szukamy zawodników, którzy docelowo trafić mają do ligi centralnej w kategorii U15 i dalej, aby mieli odpowiednią jakość, by przejść do kategorii juniorskiej.
 
Z kim spotkał się trener w reprezentacjach młodzieżowych? Byli tam zawodnicy, którzy później zrobili większą reprezentacyjną czy międzynarodową karierę?
 
- Z tego rocznika na pewno największą karierę zrobili Wojciech Szczęsny i Tomasz Kupisz. Będąc powołanym na konsultacje do reprezentacji Polski miałem okazję być z nimi na turnieju w Belgii, który wygraliśmy. Są to dwaj zawodnicy, którzy od dłuższego czasu funkcjonują poza granicami naszego kraju i na chwilę obecną robią największe kariery. Z naszego rocznika wywodzą się też Grzegorz Krychowiak czy Michał Janota, ale akurat wtedy gdy ja byłem powoływany na konsultacje, to tych zawodników nie było w kadrze. 
 
Cechuje trenera wszechstronne podejście do zawodnika, ale też uchodzi trener za jednego z najlepiej zorganizowanych szkoleniowców akademii. Niektórzy śmieją się, że nie rozstaje się trener z laptopem. Inni opiekunowie grup młodzieżowych Miedzi równie chętnie korzystają z nowinek technicznych?
 
- Jest ich coraz więcej. Cieszę się, że trenerzy zaczynają podchodzić do swojego zawodu jako do najważniejszej obok rodziny rzeczy w swoim życiu. Zawód trenera jest globalny, wszechstronny. Trener odpowiada za zespół, ale przede wszystkim odpowiada za zawodnika i tutaj mam nadzieję, że kończą się stare czasy i coraz mniej jest takich trenerów, którzy przychodzą na trening, prowadzą zajęcia i idą do domu. Bo tak jak wspomniałem, uważam że jednostka treningowa to jest powiedzmy dziesięć procent całego systemu szkolenia. Jestem zdecydowanie zwolennikiem pracy trenera w systemie, jak to nazywam, korporacyjnym. Dzięki klubowi, szkole i bursie trenerzy mają możliwość funkcjonowania w ten sposób, że pracuje w klubie od rana do wieczora i to bardzo często z laptopem w ręku, bo jak wiadomo w tym momencie niezwykle pomocne są  wszystkie nowinki techniczne, czy też analizy, które robimy. Już mamy możliwość nagrywania meczów i treningów za pomocą drona, do tego dochodzą indywidualne profile zawodników, przygotowywanie odpraw, analizy treningów, prowadzenie wszystkich statystyk zawodnika i zespołu, przygotowanie treningu, analiza treningu. Jest tak mnóstwo pracy, że trener musi być po prostu pełnoetatowym fachowcem, który przychodzi do klubu z samego rana, a wychodzi z niego dopiero po wykonaniu wszystkich działań. Trening to jest tylko mała część tej całości. Zdecydowanie jestem za tym, aby właśnie tak wyglądała praca szkoleniowca. Teraz mieliśmy też dobry przykład trenera Czesława Michniewicza, który wprowadził takie funkcjonowanie w Legii Warszawa. Zarówno w pierwszym zespole, jak i powoli schodzi do akademii. Trenerzy muszą być oddani całą osobą temu projektowi, więc jak dla mnie, jeśli chodzi o pracę trenera 24 godziny na dobę, to zdecydowanie jestem na tak. Zostałem tak ukształtowany przez trenerów, z którymi współpracowałem. Taka kultura, model i etyka pracy są dla mnie bardzo ważne. Tutaj na szczęście w Akademii Piłkarskiej Miedzi Legnica mamy coraz więcej takich trenerów, którzy w ten sposób podchodzą do tego zawodu i swoich obowiązków. Naprawdę miło jest, gdy przychodzi się do pokoju trenerów w naszej akademii i można spędzić czas od rana do późnych godzin popołudniowych i z tymi trenerami tworzyć coś dobrego dla akademii, co mam nadzieję w dłuższej perspektywie sprawi, że będziemy zbierać tego wymierne korzyści.
 
Wspomniał trener o czerpaniu wzorców z różnych szkół. Wśród trenerskiej kadry jest sporo osób związanych z Legnicą, ale też część trenerów wywodzi się spoza regionu. Wpływa to na współpracę, pomaga w lepszej wymianie myśli szkoleniowej, że trzon kadry tworzą miejscowi trenerzy, ale są też osoby może z inną wizją czy wychowane w nieco innej kulturze szkoleniowej?
 
- Na pewno identyfikowanie się z danym miejscem, czyli miastem i klubem Miedź Legnica jest niesamowicie ważne. Dlatego uważam, że trenerzy z naszych okolic, których w klubie jest większość, stanowią ogromną wartość szkoleniową. Natomiast jak najbardziej wsparcie z zewnątrz jest potrzebne z uwagi na to, że zawsze pozwala ono rzeczywiście poznać nowe pomysły i nowe spojrzenie na wszystkie zagadnienia. Sam mam okazję współpracować z trenerem Pawłem Krajewskim, który przyjechał do nas z Poznania. Jest to kierunek, który u nas już przez jakiś czas funkcjonował. Było u nas wielu trenerów wywodzących się z Lecha Poznań, a patrząc na efekty wydaje mi się, że jest to obecnie najlepsza akademia w Polsce, którą musimy gonić na tyle, na ile możemy. Wsparcie takich szkoleniowców jest niezwykle istotne, bo tylko i wyłącznie podnosi poziom szkoleniowy i pozwala połączyć myśli szkoleniowe, z czego mogą wyjść dobre rzeczy. Ale też pomaga np. w procesie selekcyjnym. Z uwagi na to, że trenerzy z innych województw, którzy są u nas, znają rynek w swoim województwie, znają uzdolnionych zawodników w młodszych kategoriach wiekowych, znają wielu trenerów, do których mogą zadzwonić i zapytać o konkretnego zawodnika, więc jak najbardziej to wykorzystujemy i jest to na pewno wartość dodana jeśli chodzi o proces skautingowy młodych zawodników. 
 
Opracował trener projekt indywidualnego procesu rozwoju zawodnika akademii. Możemy dowiedzieć się coś więcej na ten temat?
 
- Jeśli chodzi o projekt indywidualnego rozwoju zawodnika, tak jak wspomniałem wcześniej, chcemy do każdego gracza podchodzić bardzo globalnie. Składa się na to program techniki indywidualnej, ale ukierunkowany na deficyty techniczne. Są pewne elementy, które w treningu pojawiają się zdecydowanie rzadziej. Chociażby gra głową, długie podanie, uderzanie z woleja. Dlatego, aby wyposażyć zawodnika wszechstronnie w umiejętności techniczne, wprowadziliśmy projekt, w ramach którego trzy razy w tygodniu w wyznaczonych jednostkach treningowych zawodnicy doskonalą w pewnej części treningu właśnie te deficyty, o których wspomniałem. Jest to prowadzone przez cały sezon, w każdym mikrocyklu szkoleniowym, co na pewno pozwoli nam wpłynąć na ich wszechstronność. Kolejny element został wprowadzony we ścisłej współpracy z trenerem Krzysztofem Skrzypkiem. Stworzył on indywidualny profil zawodnika. To bardzo rozbudowany dokument, w którym mamy wszystkie statystyki danego zawodnika z całej rundy i całego sezonu. Jest on wyjątkowy z uwagi na swoją wszechstronność, ponieważ oprócz standardowych statystyk jak mecze, minuty, bramki, oceny, testy motoryczne, są przede wszystkim różnego rodzaju indywidualne umiejętności w ataku i w obronie, to jak zawodnik wygląda grupowo, zespołowo, jak wygląda mentalnie. Jest to ogrom statystyk prowadzonych w skali od 1 do 20. Poszliśmy nawet w takim kierunku, że zawodnik w pierwszej kolejności sam wypełnia taki indywidualny profil, czyli ocenia się we wszystkich tych statystykach, a jest ich około sześćdziesięciu różnych umiejętności. Sam się ocenia w skali od 1 do 20, następnie ocenia go trener i finalnie trener siada z zawodnikiem do takiego indywidualnego profilu, rozmawia na temat tego skąd się biorą różnice w ocenie, jak wygląda jego osoba w danych elementach, co jest do poprawy, co wymaga doskonalenia i tak dalej. Jest to na pewno dokument, który nas wyróżnia. Przede wszystkim jego wszechstronność, rozbudowanie, wgłębienie się we wszystkie szczegóły, co pozwoli nam na samym końcu pokazać zawodnikowi i rodzicowi na jakim jest etapie, jaki ma potencjał i obecne umiejętności. Kolejnym projektem, który wprowadzamy w kategorii U15, jeśli chodzi o indywidualny rozwój zawodnika, jest indywidualna analiza meczu. Każdy zawodnik z ligi centralnej U15 będzie musiał po każdym spotkaniu ten mecz pobrać, obejrzeć i wypełnić arkusz analizy indywidualnej. Wyznaczeni przez trenera zawodnicy będą musieli też wskazać fragmenty elementów, które ich zdaniem są do poprawy lub elementów, które ich zdaniem były dobre w meczu. Następnie takie fragmenty będą mieli omawiane z trenerem. Będzie stworzona chmura, na którą będzie wrzucany każdy mecz ligi centralnej i z tej chmury każdy zawodnik będzie miał obowiązek pobrania tego spotkania i indywidualnej analizy, ponieważ świadomość tych chłopców musi być na najwyższym poziomie. Mecz, który jest najważniejszym momentem mikrocyklu procesu szkoleniowego po jego zakończeniu nie może przechodzić do historii. Ten mecz musi być przeanalizowany. Ale jeśli go przeanalizuje trener, to też jest to tylko jakiś procent pracy. Tak naprawdę dla zawodnika najważniejsze jest jak grałem „ja”, co robiłem dobrze, co robiłem źle. Nie zespół, tylko ja, indywidualnie. Chcemy rozwijać ich świadomość, samoocenę, więc będą to analizować najpierw samodzielnie, a później we współpracy z trenerem. Jest to kolejny projekt, który wprowadzamy na tym poziomie. Kolejnym elementem jest natężenie rozmów indywidualnych z tymi zawodnikami. Tutaj trener musi pamiętać w każdym mikrocyklu, aby dbać o każdego chłopca, aby poświęcić każdemu zawodnikowi czas. Nie tylko na zaplanowaną rozmowę, czyli umówioną, konkretną, ale też na rozmowę przed, w czasie i po treningu. Tak jak powiedziałem wcześniej, nie tylko na tematy sportowe, ale również pozasportowe, bo musimy pamiętać, że trenerzy często skupiają się na zespole, czyli prowadzą dany zespół. Natomiast drużyna składa się z indywidualności i każda z tych indywidualności potrzebuje ogromnej uwagi trenera, zainteresowania ze strony trenera, wsparcia, ale także czasami zwykłej rozmowy nawet na bardzo banalny temat. Ta uwaga jest bardzo potrzebna, dlatego chcemy bardzo indywidualnie podejść do każdego zawodnika, żeby można było kompleksowo go przygotować do dalszych etapów procesu szkolenia.
 
Podejście w akademii jest więc takie, że to rozwój konkretnego piłkarza jest miarą sukcesu?
 
- Zdecydowanie tak, dlatego, że do pierwszego zespołu Miedzi Legnica nigdy nie trafi cała drużyna młodzieżowa. Do pierwszego zespołu Miedzi Legnica mają trafiać najlepsi zawodnicy. Zespół to jest środowisko, rywalizacja, fundament, w którym dane indywidualności mogą się rozwijać, mogą ze sobą rywalizować i wzajemnie podnosić swoje umiejętności. Natomiast "produktem" finalnym w szkoleniu młodzieży nigdy nie jest zespół. "Produktem" finalnym musi być zawodnik, który trafi do poziomu seniorskiego i w naszym przypadku zasili zespół rezerw lub pierwszą drużynę. Zawsze to będzie zawodnik, nigdy to nie będzie zespół.
 
Przez kilka lat, mając do dyspozycji bardzo różne zespoły, nie spadł trener z Centralnej Ligi Juniorów. Mało tego, w jednym z sezonów zajęliście drugie miejsce w swojej grupie, plasując się na pozycjach 5-8 w Polsce. Patrząc na to, że wiele klubów ekstraklasowych, z większych czy bogatszych ośrodków nie może poszczycić się takimi wynikami, to chyba spory sukces.
 
- Funkcjonowanie w Centralnej Lidze Juniorów jest na pewno wartością dodaną dla akademii, ponieważ chłopcy mogą rywalizować na najlepszym poziomie w kraju. Cieszę się, że od momentu awansu z rocznikiem 2003, z którym po awansie zajęliśmy miejsca 5-8 w Polsce, udało się w każdym kolejnym roku zachować miejsce w CLJ. Trzeba przy tym zaznaczyć, że w danym sezonie ta liga centralna rozgrywa się dwa razy, czyli na jesień, po której spadają dwa zespoły i na wiosnę, po której również spadają dwa zespoły, a zwycięzca awansuje do półfinałów mistrzostw Polski. Rywalizacja w każdej rundzie jest na bardzo wysokim poziomie. Utrzymanie ligi centralnej, funkcjonowanie w niej w każdej rundzie jest na pewno bardzo dużym wyzwaniem. Natomiast musimy też zdać sobie sprawę i docenić to, że nasze funkcjonowanie w lidze centralnej na pewno w każdym z tych sezonów nie było walką o utrzymanie. Spokojnie graliśmy w tej lidze. Zajmowaliśmy różne miejsca, drugie, trzecie, czwarte, piąte czy szóste. Natomiast zawsze z bezpiecznym zapasem nad strefą spadkową. W każdym roku trafia się zupełnie inny zespół. Jednego roku składa się z zawodników bardzo mocnych fizycznie, a słabiej rozwiniętych taktyczno-technicznie. Patrząc na wszystkie lata funkcjonowania w lidze centralnej śmiem twierdzić, że w tym roku mamy zespół najbardziej wszechstronny, najlepiej przygotowany, z największym potencjałem. Natomiast okres późnodojrzewający, czyli ten wiek biologiczny, w którym są ci chłopcy, jakby nas trochę zblokował, że nie przekłada się to jeszcze na wynik. Jest to paradoks. Uważam, że po tych wszystkich latach, w tym momencie mam zespół o najwyższym potencjale, natomiast zajęliśmy najsłabsze miejsce, więc też to pokazuje, że nie zawsze ten proces szkoleniowy od razu zamienia się w wynik. Natomiast wiem, że ci chłopcy mają sporą przyszłość przed sobą. Mam nadzieję, że jak zostaną dobrze poprowadzeni, to też będziemy mieć z tego korzyści. Liga centralna jest również kontaktem z młodzieżową reprezentacją Polski. Tutaj rzeczywiście bardzo często mamy obserwatorów, skautów czy bezpośrednio prowadzących reprezentacje Polski. Z rocznikiem 2004 przez większą część sezonu byłem w kontakcie z trenerem Bartoszem Zalewskim, który prowadził kadrę U15. Zresztą w sezonie, gdy rocznik 2004 był w lidze centralnej, mieliśmy w całym roku w Miedzi trzech reprezentantów Polski, którzy byli na konsultacjach. W tym sezonie z rocznika 2006 już na dwóch naszych meczach był analityk z reprezentacji Polski U15. Mogę zdradzić, że jednego chłopca ma zapisanego w swoim notesie. Miejmy nadzieję, że też dostanie swoją szansę i powołanie, bo z pewnością będzie to sukces dla akademii, jeśli z naszych drużyn młodzieżowych trafia zawodnik na poziom ogólnopolski i może zadebiutować w młodzieżowej reprezentacji Polski. Trzymamy kciuki przede wszystkim, żeby ta liga centralna U15 w akademii została rozbudowana o ligę centralną U17 i CLJ U18. To jest plan finalny. Jeśli uda nam się zagwarantować trzy ligi centralne, a jeszcze później mamy rezerwy na poziomie trzeciej ligi, to ścieżka rozwoju takiego młodego zawodnika będzie na poziomie topowym w Polsce.
 
Sztab szkoleniowy pierwszego zespołu pod wodzą Jarosława Skrobacza mocno stawia na młodych zawodników i chętnie przygląda się piłkarzom z Akademii Miedzi. Zauważył trener, że wychowankowie akademii dostrzegają w tym swoją szansę i staje się to dla nich motywacją do jeszcze cięższej pracy?
 
- Rzeczywiście działania klubu i pierwszego zespołu, szczególnie to, że na boisko w pierwszej drużynie zaczynają wchodzić młodzi zawodnicy, wywierają wpływ na naszą młodzież. Ale dla naszej akademii szczególne jest ostatnie wydarzenie, czyli przesunięcie do pierwszego zespołu chłopaka stąd, legniczanina Huberta Kwolka, a także zgłoszenie go do rozgrywek pierwszoligowych. Wywołało to wśród zawodników akademii, jego rówieśników i młodszych kolegów, ogromne, pozytywne poruszenie. Zobaczyli, że to jest możliwe, że dzięki ciężkiej pracy można trafić do pierwszej drużyny. Hubert Kwolek to ich kolega z akademii, to osoba, z którą jeszcze przed chwilą razem trenowali. Swoją pracą i zaangażowaniem, bez wsparcia żadnych menadżerów i tym podobnych rzeczy, dostał się do pierwszego zespołu. Obserwuję spore poruszenie tymi wydarzeniami w Akademii Miedzi i to na pewno spowoduje, że ci chłopcy zobaczą, że ich marzenia są realne i tylko od ich pracy zależy, czy te marzenia spełnią. 

Sponsorzy

Sponsor Główny:
https://votum-sa.pl/
Sponsor Techniczny:
https://www.adidas.pl/pilka_nozna
Sponsor Strategiczny:
https://portal.legnica.eu/
Sponsor Oficjalny:
https://www.efortuna.pl/