Klub
Miedź – Sandecja 3:1. Efektownie i skutecznieMiedź – Sandecja 3:1. Efektownie i skutecznie
Owacją na stojąco legniccy kibice nagrodzili schodzących do szatni piłkarzy Miedzi! Zespół Bogusława Baniaka wygrał z Sandecją 3:1 po efektownej, ofensywnej grze. Nie brakowało rajdów, akcji oskrzydlających, dośrodkowań i strzałów z dystansu, a przede wszystkim pięknych goli. – Znów zagraliśmy kapitalną pierwszą połowę! – cieszył się szkoleniowiec Miedzianki.
>>>ZOBACZ FOTORELACJĘ!<<<
Trener Baniak nie zmienił zwycięskiego składu z meczu przeciwko Polonii i podobnie jak w Bytomiu, legniczanie od pierwszych minut rzucili się na rywala. Prowadzić powinni już 3. min, gdy Łuszkiewicz kapitalnie wypuścił na skrzydło Łobodzińskiego, ten dośrodkował, ale Zakrzewski trafił w słupek. W 18. min Wołczek minął trzech rywali w polu karnym Sandecji, ale nie zdołał już odegrać do żadnego z partnerów, bo piłka wyszła za linię końcową. Chwilę później po drugiej stronie boiska defensor Miedzi zderzył się z rywalem tak pechowo, że złamał nos i musiał opuścić plac gry.
Na pierwszego gola legnicka publiczność czekała do 32. min. Wówczas Madejski zagrał na skrzydło do Łobodzińskiego, ten dośrodkował w pole karne a tam Zakrzewski w swoim stylu głową trafił do bramki. Osiem minut później było już 2:0. Tym razem Łuszkiewicz przerzucił piłkę na skrzydło do Madejskiego, ten prawą nogą dośrodkował, a Zakrzewski po raz kolejny głową pokonał Cabaja.
Po przerwie rywale zdobyli kontaktowego gola. W polu karnym Bany sfaulował Mroza i sędzia podyktował jedenastkę, którą na bramkę zamienił Burkhardt. Gospodarze nie zamierzami jednak bronić wyniku i ruszyli do przodu. W 66. Min Madejski dośrodkował z prawej strony w pole karne, najwyżej wyskoczył Łobodziński i strzałem głową podwyższył na 3:1. Później Miedź miała jeszcze kilka okazji, szczęścia próbowali Grzegorzewski, Nowacki, Madejski i Hempel, ale piłka więcej do siatki nie wpadła. Goście odpowiedzieli niecelnym uderzeniem Wiśniewskiego oraz trafieniem w poprzeczkę Burkhardta bezpośrednio z rzutu wolnego.
Wynik końcowy 3:1 w pełni odzwierciedla rozkład sił w tym spotkaniu. Miedź była zdecydowania lepsza i mogła wygrać wyżej. – To jest jedyny mankament po tym meczu. Jak rywal się tak odkrywa w obronie, to musimy z tego korzystać i wykańczać akcje bramkami – podsumował trener Baniak.
MIEDŹ LEGNICA - SANDECJA NOWY SĄCZ 3:1 (2:0)
Bramki: Zakrzewski 2 (32, 40), Łobodziński (66) oraz Burkhardt (52-karny). Żółte kartki: Woźniczka oraz Leśniak. Sędziował: Artur Aluszyk (Szczecin). Widzów: 2500.
MIEDŹ: Ptak - Zasada, Bany, Woźniczka, Wołczek (26 Grzegorzewski), Kasperkiewicz, Łuszkiewicz (82 Hempel), Nowacki, Łobodziński, Madejski, Zakrzewski (87 Alexandre).
SANDECJA: Cabaj - Makuch, Kowalski, Szymura, Wilczyński, Petran (62 Leśniak), Burkhardt, Mróz, Szeliga (46 Szczepański), Wiśniewski, Kosirowski (8 Świątek).
Owacją na stojąco legniccy kibice nagrodzili schodzących do szatni piłkarzy Miedzi! Zespół Bogusława Baniaka wygrał z Sandecją 3:1 po efektownej, ofensywnej grze. Nie brakowało rajdów, akcji oskrzydlających, dośrodkowań i strzałów z dystansu, a przede wszystkim pięknych goli. – Znów zagraliśmy kapitalną pierwszą połowę! – cieszył się szkoleniowiec Miedzianki.
>>>ZOBACZ FOTORELACJĘ!<<<
Trener Baniak nie zmienił zwycięskiego składu z meczu przeciwko Polonii i podobnie jak w Bytomiu, legniczanie od pierwszych minut rzucili się na rywala. Prowadzić powinni już 3. min, gdy Łuszkiewicz kapitalnie wypuścił na skrzydło Łobodzińskiego, ten dośrodkował, ale Zakrzewski trafił w słupek. W 18. min Wołczek minął trzech rywali w polu karnym Sandecji, ale nie zdołał już odegrać do żadnego z partnerów, bo piłka wyszła za linię końcową. Chwilę później po drugiej stronie boiska defensor Miedzi zderzył się z rywalem tak pechowo, że złamał nos i musiał opuścić plac gry.
Na pierwszego gola legnicka publiczność czekała do 32. min. Wówczas Madejski zagrał na skrzydło do Łobodzińskiego, ten dośrodkował w pole karne a tam Zakrzewski w swoim stylu głową trafił do bramki. Osiem minut później było już 2:0. Tym razem Łuszkiewicz przerzucił piłkę na skrzydło do Madejskiego, ten prawą nogą dośrodkował, a Zakrzewski po raz kolejny głową pokonał Cabaja.
Po przerwie rywale zdobyli kontaktowego gola. W polu karnym Bany sfaulował Mroza i sędzia podyktował jedenastkę, którą na bramkę zamienił Burkhardt. Gospodarze nie zamierzami jednak bronić wyniku i ruszyli do przodu. W 66. Min Madejski dośrodkował z prawej strony w pole karne, najwyżej wyskoczył Łobodziński i strzałem głową podwyższył na 3:1. Później Miedź miała jeszcze kilka okazji, szczęścia próbowali Grzegorzewski, Nowacki, Madejski i Hempel, ale piłka więcej do siatki nie wpadła. Goście odpowiedzieli niecelnym uderzeniem Wiśniewskiego oraz trafieniem w poprzeczkę Burkhardta bezpośrednio z rzutu wolnego.
Wynik końcowy 3:1 w pełni odzwierciedla rozkład sił w tym spotkaniu. Miedź była zdecydowania lepsza i mogła wygrać wyżej. – To jest jedyny mankament po tym meczu. Jak rywal się tak odkrywa w obronie, to musimy z tego korzystać i wykańczać akcje bramkami – podsumował trener Baniak.
MIEDŹ LEGNICA - SANDECJA NOWY SĄCZ 3:1 (2:0)
Bramki: Zakrzewski 2 (32, 40), Łobodziński (66) oraz Burkhardt (52-karny). Żółte kartki: Woźniczka oraz Leśniak. Sędziował: Artur Aluszyk (Szczecin). Widzów: 2500.
MIEDŹ: Ptak - Zasada, Bany, Woźniczka, Wołczek (26 Grzegorzewski), Kasperkiewicz, Łuszkiewicz (82 Hempel), Nowacki, Łobodziński, Madejski, Zakrzewski (87 Alexandre).
SANDECJA: Cabaj - Makuch, Kowalski, Szymura, Wilczyński, Petran (62 Leśniak), Burkhardt, Mróz, Szeliga (46 Szczepański), Wiśniewski, Kosirowski (8 Świątek).
Owacją na stojąco legniccy kibice nagrodzili schodzących do szatni piłkarzy Miedzi! Zespół Bogusława Baniaka wygrał z Sandecją 3:1 po efektownej, ofensywnej grze. Nie brakowało rajdów, akcji oskrzydlających, dośrodkowań i strzałów z dystansu, a przede wszystkim pięknych goli. – Znów zagraliśmy kapitalną pierwszą połowę! – cieszył się szkoleniowiec Miedzianki.
>>>ZOBACZ FOTORELACJĘ!<<<
Trener Baniak nie zmienił zwycięskiego składu z meczu przeciwko Polonii i podobnie jak w Bytomiu, legniczanie od pierwszych minut rzucili się na rywala. Prowadzić powinni już 3. min, gdy Łuszkiewicz kapitalnie wypuścił na skrzydło Łobodzińskiego, ten dośrodkował, ale Zakrzewski trafił w słupek. W 18. min Wołczek minął trzech rywali w polu karnym Sandecji, ale nie zdołał już odegrać do żadnego z partnerów, bo piłka wyszła za linię końcową. Chwilę później po drugiej stronie boiska defensor Miedzi zderzył się z rywalem tak pechowo, że złamał nos i musiał opuścić plac gry.
Na pierwszego gola legnicka publiczność czekała do 32. min. Wówczas Madejski zagrał na skrzydło do Łobodzińskiego, ten dośrodkował w pole karne a tam Zakrzewski w swoim stylu głową trafił do bramki. Osiem minut później było już 2:0. Tym razem Łuszkiewicz przerzucił piłkę na skrzydło do Madejskiego, ten prawą nogą dośrodkował, a Zakrzewski po raz kolejny głową pokonał Cabaja.
Po przerwie rywale zdobyli kontaktowego gola. W polu karnym Bany sfaulował Mroza i sędzia podyktował jedenastkę, którą na bramkę zamienił Burkhardt. Gospodarze nie zamierzami jednak bronić wyniku i ruszyli do przodu. W 66. Min Madejski dośrodkował z prawej strony w pole karne, najwyżej wyskoczył Łobodziński i strzałem głową podwyższył na 3:1. Później Miedź miała jeszcze kilka okazji, szczęścia próbowali Grzegorzewski, Nowacki, Madejski i Hempel, ale piłka więcej do siatki nie wpadła. Goście odpowiedzieli niecelnym uderzeniem Wiśniewskiego oraz trafieniem w poprzeczkę Burkhardta bezpośrednio z rzutu wolnego.
Wynik końcowy 3:1 w pełni odzwierciedla rozkład sił w tym spotkaniu. Miedź była zdecydowania lepsza i mogła wygrać wyżej. – To jest jedyny mankament po tym meczu. Jak rywal się tak odkrywa w obronie, to musimy z tego korzystać i wykańczać akcje bramkami – podsumował trener Baniak.
MIEDŹ LEGNICA - SANDECJA NOWY SĄCZ 3:1 (2:0)
Bramki: Zakrzewski 2 (32, 40), Łobodziński (66) oraz Burkhardt (52-karny). Żółte kartki: Woźniczka oraz Leśniak. Sędziował: Artur Aluszyk (Szczecin). Widzów: 2500.
MIEDŹ: Ptak - Zasada, Bany, Woźniczka, Wołczek (26 Grzegorzewski), Kasperkiewicz, Łuszkiewicz (82 Hempel), Nowacki, Łobodziński, Madejski, Zakrzewski (87 Alexandre).
SANDECJA: Cabaj - Makuch, Kowalski, Szymura, Wilczyński, Petran (62 Leśniak), Burkhardt, Mróz, Szeliga (46 Szczepański), Wiśniewski, Kosirowski (8 Świątek).
Zobacz, jak padły bramki:
Wojciech Łobodziński: Czułem się, jak w ekstraklasie!
Zbigniew Zakrzewski: Wreszcie się przełamałem!