Aktualności

Klub

"Sentymentów nie będzie, chcemy wygrać ze Śląskiem"

24.10.2018, 21:58
Paweł Zieliński to jedyny piłkarz w obecnej kadrze Miedzi Legnica, który w przeszłości grał w Śląsku Wrocław. W rozmowie z nami opowiada o czasie spędzonym w stolicy regionu i o znajomościach, które pozostały do dziś. Zapewnia przy tym, że w piątek na boisku sentymentów nie będzie, a cel Miedzi to zdobycie trzech punktów.

Gdyby popatrzeć na indywidualne preferencje kibiców, to wydaje się, że na piątkowym meczu ze Śląskiem Wrocław powinieneś mieć najwięcej kibiców. Pytanie, skąd przyjedzie Twój największy „fan club”.
Grałem w przyszłości we Wrocławiu i wiem, że dużo znajomych wybiera się na ten mecz, ale chyba Ząbkowice Śląskie będą najliczniejszą grupą wsparcia (śmiech). Na pewno stamtąd przyjedzie moja rodzina. We Wrocławiu też mam dużo znajomych, spędziłem tam trochę czasu. W Legnicy jestem dopiero drugi rok, więc aż tak wielu znajomości tutaj jeszcze nie mam. Wiadomo, że będzie to dla mnie wyjątkowy mecz. Śląskowi wiele zawdzięczam. W barwach tego klubu debiutowałem w ekstraklasie, dostałem tam szansę. Ja jednak przygotowuję się do tego spotkania tak, jak do każdego innego. Na boisku nie będzie przyjaźni i sentymentów. Wyjdę po to, żeby ten mecz wygrać.

Opowiedz o okoliczności, w jakich przechodziłeś do Śląska.
Byłem zawodnikiem trzecioligowej Ślęzy Wrocław. Grzegorz Kowalski, trener tamtego zespołu, miał dobry kontakt z Pawłem Barylskim, który pracował w Śląsku. My również znaliśmy się ze współpracy w kadrze województwa. Trener Kowalski szepnął mu dobre słowo o mnie i temat został pociągnięty. Później trener Stanislav Levy zdecydował, że podpisze ze mną kontrakt.

Będąc piłkarzem Ślęzy strzeliłeś też bramkę przeciwko rezerwom Śląska.
Tak, było to na stadionie przy ulicy Oporowskiej. Wygraliśmy 1:0, a ja zdobyłem decydującego gola.

Jakim człowiekiem i trenerem jest Stanislav Levy? Niestety, w Polsce nie wszyscy oceniali go za pracę. Stał się za to obiektem żartów.
Oglądając ekstraklasę i śledząc poczynania Śląska, trafiało się na wiele śmiesznych sytuacji z trenerem Levym. Ludzie kpili i naśmiewali się z niego. Jednak ja już po pierwszym kontakcie z nim wiedziałem, że jest to bardzo dobry fachowiec, trener i człowiek. Miałem zupełnie inne postrzeganie go niż ci, co się z niego śmiali.

Nie musiałeś długo czekać na miejsce w pierwszym składzie Śląska.
Czekałem do szóstej kolejki, ale i w pięciu wcześniejszych meczach dostawałem szansę. Debiutowałem w końcówce spotkania przeciwko Lechowi Poznań. W następnych wchodziłem na parę minut, aż przyszedł mecz z Górnikiem Zabrze i zagrałem w pierwszym składzie. Jeden z piłkarzy miał uraz, inny pauzował za kartki i ja wskoczyłem do jedenastki. Trener uznał, że wykorzystałem swoją szansę i później stawiał na mnie.

Dla wielu było to duże zaskoczenie, że po transferze z trzeciej ligi tak dobrze prezentowałeś się w ekstraklasie.
Próbowałem znaleźć dla siebie miejsce w ekstraklasie już wcześniej, ale trenerzy rezygnowali z moich usług. W końcu jednak dorosłem pod względem piłkarskim i w wieku 24 lat trafiłem do upragnionej ekstraklasy. Zawsze o tym marzyłem. Cieszę się, że poprzez swoją wytrwałość i cierpliwość udało mi się tego dokonać w barwach Śląska. Teraz mam już 90 spotkań i czekam aż stuknie setka. Ale czy stuknie to zależy od formy, jaką będę prezentował i od trenera (śmiech).

Śląsk bardzo się zmienił od czasu, kiedy tam grałeś, ale czy nadal utrzymujesz kontrakt z kimś z tamtego zespołu?
Tak, ostatnio nawet byłem na kolacji z Kamilem Dankowskim, z którym konkurowałem w Śląsku na jednej pozycji. Najpierw ja wygrywałem rywalizację, później on. To nie przeszkodziło nam w tym, żeby do dziś mieć bardzo dobry kontakt. Niewiele osób pozostało z tego Śląska, w którym ja grałem. Ostatnio rozmawiałem z Mariuszem Pawelcem, jest też Kuba Wrąbel, Piotrek Celeban i młodzi zawodnicy, z którymi grałem w rezerwach.

I Miedź, i Śląsk nie mają ostatnio łatwo w ekstraklasie. To sprawia, że ciężar gatunkowy piątkowych derbów będzie większy? 
Śląsk przystąpi do tego meczu po dwóch porażkach, a my po remisie i jednej przegranej. Oba zespoły mają nie najlepsze serie. Mamy po dwanaście punktów. Każdy będzie chciał wygrać, dlatego na boisku nie będzie przyjaźni. Co innego na trybunach. Mam nadzieję, że to my wyjdziemy zwycięsko z tej potyczki.

Ostatnie mecze Miedzi pokazały, że brak kontuzjowanych zawodników mocno odbił się na grze zespołu.
To prawda, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Środek pola nam się trochę posypał, ale mamy też innych zawodników o dużej jakość gry. Szkoda Rafała (Augustyniaka – dop. red.), Marquitosa oraz Omara (Santany – dop. red.), ale jedziemy dalej. Oni mają urazy, które wykluczają ich na dłuższy czas. Będziemy musieli radzić sobie bez nich, ale wierzę, że w końcu karta się odwróci i zaczniemy wygrywać.


Sponsorzy

Sponsor Główny:
https://votumenergy.pl/
Sponsor Techniczny:
https://www.adidas.pl/pilka_nozna
Sponsor Strategiczny:
https://portal.legnica.eu/
Sponsor Oficjalny:
https://www.mrservice.biz.pl