Klub
Zakrzewski: otworzyłem worek z bramkami
Zbigniew Zakrzewski w meczu z Sandecją dwa razy trafił do bramki głową niemal w identyczny sposób. – Zarówno Wojtek Łobodziński, jak i Piotrek Madejski wrzucili mi w pole karne bardzo dobre piłki. W obu przypadkach miałem czas, żeby dokładnie wycelować – chwalił asystentów napastnik Miedzianki.
W meczu z Sandecją już w pierwszej połowie pachniało hat-trickiem, ale skończyłeś na dwóch bramkach i strzale w słupek…
ZBIGNIEW ZAKRZEWSKI: - Szkoda tej sytuacji z trzeciej minuty, gdzie uderzyłem na bramkę głową, a piłka trafiła w słupek, bo ewentualny gol mógł szybko ustawić przebieg tego spotkania. Już po meczu w Bytomiu czułem się bardzo zmobilizowany i skoncentrowany do tego, by wreszcie otworzyć worek z bramkami, bo przecież pierwszą bramkę zdobyłem już w pierwszej kolejce, a przez kolejne pięć spotkań piłka nie chciała wpaść do siatki. W Bytomiu brakowało szczęścia, bo raz trafiłem w słupek, a innym razem bramkarz wybił z linii bramkowej w ostatniej chwili, ale generalnie widziałem, że idzie to w dobrym kierunku i moja forma rośnie. W meczu z Sandecją wreszcie udało się trafić i to dwa razy. Zarówno Wojtek Łobodziński, jak i Piotrek Madejski wrzucili mi w pole karne bardzo dobre piłki. W obu przypadkach miałem czas, żeby dokładnie wycelować i poprawić to, co nie udało się w tej pierwszej akcji. Jestem bardzo zadowolony, bo odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo, gramy fajną piłkę i oby tak dalej!
Przeciwko Sandecji Miedź grała bardzo dużo akcji skrzydłami, kończonych wysokimi dośrodkowaniami na długi słupek, a dla Ciebie to woda na młyn.
- To było jedno z założeń taktycznych przed meczem. Mamy bardzo ofensywny zespół – już w drugiej lidze przynosiło to bardzo dobry skutek, mieliśmy wiele sytuacji strzeleckich i padało sporo bramek. Mamy kilku zawodników, którzy akcje skrzydłami, kończone dokładnymi podaniami w pole karne, czy to po ziemi, czy górą, wykonują znakomicie. Trzeba tylko te sytuacje wykorzystywać. Jeśli tak będziemy grali w kolejnych meczach, to o wyniki jestem spokojny.
Po przegranym meczu z Flotą w zespole nastąpiło chyba przełamanie, bo przeciwko Polonii i Sandecji zagraliście kapitalne zawody.
- Przeciwko Flocie zagraliśmy zdecydowanie najsłabsze spotkanie w tym sezonie. Niepotrzebnie się cofnęliśmy i nie graliśmy tej piłki, która jest naszą najmocniejszą stroną. Kiedy wychodzimy wysoko do przeciwnika, gramy agresywnie i jesteśmy ustawieni blisko siebie, to szybko potrafimy stworzyć sytuacje, po których zdobywamy bramki. Wówczas jest nam łatwiej rozgrywać akcje. Ja też wtedy nie muszę się cofać 30-40 metrów po piłkę, bo nie ma takich dużych odległości między formacjami. Poza tym w takiej grze nie tylko napastnicy, ale też pomocnicy zdobywają bramki, co było widać choćby w Bytomiu, gdzie do siatki trafiali Marcin Nowacki, Adrian Łuszkiewiczi i Wojtek Łobodziński, a teraz Wojtek znów zdobył gola. Przy takiej grze w ataku liczba naszych zawodników w polu karnym rywali jest większa i rośnie szansa na bramkę.
Przed Miedzią trudny tydzień – w środę zagracie w Jaworznie z GKS Tychy, a w sobotę w Legnicy z Olimpią Grudziądz.
- Jesteśmy w formie, gramy dobrą piłkę i w każdym z tych meczów będziemy walczyli o trzy punkty. Jestem przekonany, że stać nas na dwa zwycięstwa.
Zbigniew Zakrzewski w meczu z Sandecją dwa razy trafił do bramki głową niemal w identyczny sposób. – Zarówno Wojtek Łobodziński, jak i Piotrek Madejski wrzucili mi w pole karne bardzo dobre piłki. W obu przypadkach miałem czas, żeby dokładnie wycelować – chwalił asystentów napastnik Miedzianki.
W meczu z Sandecją już w pierwszej połowie pachniało hat-trickiem, ale skończyłeś na dwóch bramkach i strzale w słupek…
ZBIGNIEW ZAKRZEWSKI: - Szkoda tej sytuacji z trzeciej minuty, gdzie uderzyłem na bramkę głową, a piłka trafiła w słupek, bo ewentualny gol mógł szybko ustawić przebieg tego spotkania. Już po meczu w Bytomiu czułem się bardzo zmobilizowany i skoncentrowany do tego, by wreszcie otworzyć worek z bramkami, bo przecież pierwszą bramkę zdobyłem już w pierwszej kolejce, a przez kolejne pięć spotkań piłka nie chciała wpaść do siatki. W Bytomiu brakowało szczęścia, bo raz trafiłem w słupek, a innym razem bramkarz wybił z linii bramkowej w ostatniej chwili, ale generalnie widziałem, że idzie to w dobrym kierunku i moja forma rośnie. W meczu z Sandecją wreszcie udało się trafić i to dwa razy. Zarówno Wojtek Łobodziński, jak i Piotrek Madejski wrzucili mi w pole karne bardzo dobre piłki. W obu przypadkach miałem czas, żeby dokładnie wycelować i poprawić to, co nie udało się w tej pierwszej akcji. Jestem bardzo zadowolony, bo odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo, gramy fajną piłkę i oby tak dalej!
Przeciwko Sandecji Miedź grała bardzo dużo akcji skrzydłami, kończonych wysokimi dośrodkowaniami na długi słupek, a dla Ciebie to woda na młyn.
- To było jedno z założeń taktycznych przed meczem. Mamy bardzo ofensywny zespół – już w drugiej lidze przynosiło to bardzo dobry skutek, mieliśmy wiele sytuacji strzeleckich i padało sporo bramek. Mamy kilku zawodników, którzy akcje skrzydłami, kończone dokładnymi podaniami w pole karne, czy to po ziemi, czy górą, wykonują znakomicie. Trzeba tylko te sytuacje wykorzystywać. Jeśli tak będziemy grali w kolejnych meczach, to o wyniki jestem spokojny.
Po przegranym meczu z Flotą w zespole nastąpiło chyba przełamanie, bo przeciwko Polonii i Sandecji zagraliście kapitalne zawody.
- Przeciwko Flocie zagraliśmy zdecydowanie najsłabsze spotkanie w tym sezonie. Niepotrzebnie się cofnęliśmy i nie graliśmy tej piłki, która jest naszą najmocniejszą stroną. Kiedy wychodzimy wysoko do przeciwnika, gramy agresywnie i jesteśmy ustawieni blisko siebie, to szybko potrafimy stworzyć sytuacje, po których zdobywamy bramki. Wówczas jest nam łatwiej rozgrywać akcje. Ja też wtedy nie muszę się cofać 30-40 metrów po piłkę, bo nie ma takich dużych odległości między formacjami. Poza tym w takiej grze nie tylko napastnicy, ale też pomocnicy zdobywają bramki, co było widać choćby w Bytomiu, gdzie do siatki trafiali Marcin Nowacki, Adrian Łuszkiewiczi i Wojtek Łobodziński, a teraz Wojtek znów zdobył gola. Przy takiej grze w ataku liczba naszych zawodników w polu karnym rywali jest większa i rośnie szansa na bramkę.
Przed Miedzią trudny tydzień – w środę zagracie w Jaworznie z GKS Tychy, a w sobotę w Legnicy z Olimpią Grudziądz.
- Jesteśmy w formie, gramy dobrą piłkę i w każdym z tych meczów będziemy walczyli o trzy punkty. Jestem przekonany, że stać nas na dwa zwycięstwa.