Aktualności

Klub

Maxime Dominguez: - Na boisku wyrażam siebie

24.11.2021, 13:25
Niemal z miejsca stał się ważnym ogniwem Miedzi Legnica. Na boisku imponuje nie tylko dobrą grą, ale i charakterem. Maxime Dominguez mówi m.in. o tym jak czuje się w Legnicy, jak Fortuna 1 Liga wypada na tle tego samego poziomu w Szwajcarii oraz o panującej na naszym stadionie atmosferze.

Dla piłkarzy ze Szwajcarii polska liga nie jest oczywistym kierunkiem. Jak trafiłeś do Legnicy?
 
- Byłem wolnym zawodnikiem. Mój kontrakt z Neuchatel Xamax dobiegł końca. Chciałem spróbować  gry w innym kraju, w nowej lidze. Miałem kontakt z agentem, który przedstawił mi kilka ofert z Fortuna 1 Ligi. Przeprowadziłem dobre rozmowy z dyrektorem sportowym Markiem Ubychem i trenerem Wojciechem Łobodzińskim. W głowie miałem to, że chcę spróbować czegoś nowego. 
 
Miałeś jakiś znajomych w Polsce? Wiedziałeś coś o naszym kraju?
 
- Nie, nie miałem żadnych znajomości w Polsce. Swoją wiedzę o kraju czerpałem z Internetu. Dowiedziałem się, że są tu piękne, nowoczesne stadiony, na których panuje świetna atmosfera. 
 
 
Podoba Ci się w Legnicy? Miasto nie jest dla Ciebie zbyt ciasne?
 
- Dla mnie to miasto jest perfekcyjne, ponieważ przyjechałem do Polski po to, żeby grać w piłkę. Dzięki temu, że nie jest to wielka aglomeracja mogę się skupić wyłącznie na futbolu. Mniejsze miasta są dla mnie najlepsze, bo kiedy mieszkasz w dużym mieście, wiele rzeczy może cię rozpraszać. Przez to nie skupiasz się na grze. Dodatkowo w Legnicy jest bardzo ładnie, mieszkam koło pięknego parku, do którego chodzę z psem na spacery, a popołudniu mam gdzie wyskoczyć ze znajomymi na wspólny posiłek. Jestem szczęśliwy tutaj.
 
Twój pies chyba też jest zadowolony.
 
- Tak, mój pies jest bardzo szczęśliwy. Legnicki park jest bardzo duży, więc obaj cieszymy się, że tu jesteśmy.
 
 
Przeskoczyłeś z drugiego poziomu w Szwajcarii na drugim poziom w Polsce. Jak porównałbyś te ligi?
 
- Byłem bardzo zaskoczony poziomem Fortuna 1 Ligi. Kiedy rozmawiasz o polskich ligach, słyszysz, że to fizyczne rozgrywki,  w których gra się bardzo agresywnie. Okazało się, że jest tu więcej gry w piłkę niż w Szwajcarii. Ze swoją drobną posturą obawiałem się czy sobie poradzę wśród rosłych graczy. Większość drużyn w Polsce chce jednak grać piłką, co mnie cieszy, bo kocham futbol.
 
Będąc w Polsce zacząłeś mocniej interesować się polską ligą?
 
- Tak, oglądam mecze zarówno Fortuna 1 Ligi, jak i PKO Ekstraklasy. Jak dla mnie polska najwyższa klasa rozgrywkowa stoi na wyższym poziomie niż ten sam szczebel w Szwajcarii. Uważam, że to samo jest w przypadku drugiego poziomu.
 
 
To mocne słowa.
 
- Takie same wrażenie mają moi znajomi i rodzina, którzy oglądają spotkania Miedzi. Tyczy się to również atmosfery na stadionach. Kiedy grasz w domu jest to święto. W Szwajcarii ludzie przychodzą na obiekt i tylko oglądają mecz. Nie ma takich emocji i takiej żywiołowości. Tutaj poznałem inny świat, który naprawdę bardzo mi się podoba. Ludzie żyją futbolem, a w Szwajcarii na pierwszym miejscu jest hokej.
 
Hokej to wasz narodowy sport?
 
- Tak, zdecydowanie. Bardzo popularny jest też tenis z uwagi na Rogera Federera.
 
 
Fortuna 1 Liga czymś Cię zaskoczyła?
 
- Zaskoczeniem było dla mnie to, że większość zespołów chce grać piłką. Nie gra się tylko długich podań, każdy chce rozgrywać i realizować założenia taktyczne.
 
Po dobrych występach zrobiło się o Tobie głośno w Fortuna 1 Lidze. Dochodzą do Ciebie te głosy?
 
- Słyszałem trochę o tym, ale w futbolu wszystko zmienia się bardzo szybko. Możesz być najlepszy przez kilka miesięcy, wszyscy o tobie mówią, a jak złapiesz kontuzję nagle wypadasz z obiegu. Dlatego nie skupiam się na pochlebstwach, tylko koncentruję na tym co dzieje się teraz. Chcę grać jak najlepiej. Mamy dobrą drużynę. W tym sezonie interesuje mnie tylko awans, po to tutaj przyjechałem. Jesteśmy pierwsi, ale wiemy, że nic nie przyjdzie nam łatwo. Musimy bardzo dużo pracować, by co tydzień potwierdzać swoją klasę.
 
 
5 goli, do tego kilka asyst. Czujesz się liderem naszego zespołu?
 
- Nie, nie czuję się liderem drużyny. Nie potrzebuję też być kapitanem zespołu czy pełnić w nim jakąś inną funkcję. Chcę po prostu dawać z siebie wszystko co najlepsze. Kiedy nam nie idzie, staram się dawać jeszcze więcej i motywować kolegów okrzykami „come on, come on”. Nie staram się być liderem drużyny, po prostu na boisku wyrażam siebie.
 
Na co dzień wydajesz się bardzo spokojną osobą, ale na boisku jest ogień w Twojej grze. Z czego wynika taka różnica?
 
- Futbol jest czymś, co kocham robić. Kiedy jestem na boisku, staję się inną osobą i cały się temu oddaję. Wystarczy, że chociaż raz stracę piłkę, już jestem na siebie wściekły. Widzę, że nasza drużyna jest bardzo dobra. Gdy zobaczę, że nam nie idzie i na murawie dzieje się coś złego, staram się przekładać moją postawę na zespół i zagrzewać chłopaków do boju. Na boisku jesteśmy jednością, jesteśmy braćmi. Jeśli nie miałbym takiej postawy, to mógłbym wybić sobie z głowy dobry wynik. Nasze rezultaty są efektem pracy całego zespołu. Sukces możemy osiągnąć tylko razem, innej drogi nie ma.
 
 
Zgodzisz się, że paradoksalnie przełomowym momentem przy konsolidacji zespołu była wyjazdowa porażka ze Stomilem Olsztyn?
 
- Jeśli przegrywasz 0:3 z ostatnim zespołem w tabeli nie jest to łatwe do przyjęcia. Wracaliśmy do domów ze spuszczonymi głowami, mieliśmy świadomość, że zawaliliśmy. Dodatkowo nasz kapitan Szymon Matuszek złapał kontuzję. Musieliśmy coś zmienić. W następnej kolejce pokonaliśmy u siebie 4:2 Podbeskidzie Bielsko-Biała. Zobaczyliśmy, że zmiana ustawienia przyniosła pozytywne rezultaty. Od tego momentu zaczęliśmy punktować i przesuwać się w górę tabeli. Po meczu ze Stomilem byliśmy w środku stawki. Ludzie zaczęli nas skreślać i mówić, że nie mamy szans na awans. To nas tylko zmotywowało. Chcieliśmy udowodnić swoją wartość. Teraz jesteśmy pierwsi. 
 
Swoją postawą przypominasz mi Michaela Jordana, który nienawidził przegrywać.
 
- Coś w tym jest (śmiech).
 
Potrafisz poderwać kibiców. Lubisz, gdy trybuny żyją meczem?
 
- Gdy wygrywasz wszystko jest łatwe. To normalne w futbolu. Ale kiedy jesteś w dołku, potrzebujesz tego wsparcia. Pomoc kibiców jest dla nas bardzo ważna, dodaje motywacji kiedy gra nie idzie. Wtedy pchają nas do przodu i dodają nam mocy. Z naszymi kibicami jesteśmy jednością. Kiedy słyszę, że kibice wspierają nas w trudnych chwilach, czuję się dobrze. Po to gra się w piłkę, by odczuwać takie emocje. Dlatego uwielbiam grać na naszym stadionie.
 
 
Spodziewaliście się w drużynie, że na tym etapie rozgrywek usadowicie się na pozycji lidera?
 
- Rozmawiając przed sezonem z trenerem Łobodzińskim powiedziałem mu, że jedyne czego chcę to awansować z Miedzią do PKO Ekstraklasy. Szkoleniowiec zapewnił mnie, że też chce o to walczyć. Wiem po co przyjechałem do Polski, chcę grać w PKO Ekstraklasie. Nie założyłbym się o to, że w grudniu będziemy liderem, bo futbol bywa przewrotny. Ale widząc latem naszą drużynę i wiedząc, że tworzymy dobry zespół, nie jestem zaskoczony zajmowanym przez nas miejscem. Dużo pracujemy, mamy dobrych piłkarzy i to nie jest przypadek, że jesteśmy dziś na szczycie Fortuna 1 Ligi.
 
Notujecie serię dziewięciu meczów bez porażki. Czujecie respekt rywali?
 
- Jasne, gdy nie przegrywasz czujesz, że rywale cię szanują. Ale z drugiej strony, grając przeciwko Miedzi Legnica chcesz pokazać swoją najlepszą piłkę, bo inaczej przegrasz. To nie jest dla nas łatwa sytuacja. Ale jesteśmy na to gotowi.
 
 
Przed nami dwa ostatnie mecze w tym roku kalendarzowym. W pierwszej rundzie trudniejsze warunki postawił nam GKS Katowice, ale jak pokazuje tabela GKS-u Tychy też nie można lekceważyć.
 
- Te dwa mecze będą dla nas bardzo ważne. W przypadku starty punktów stracimy to, na co ciężko pracowaliśmy. Ważne, by dobrym akcentem zakończyć tegoroczne rozgrywki i ze spokojną głową udać się na urlopy. Do Katowic jedziemy po zwycięstwo, ale wiemy, że czeka nas ciężki mecz. Tam każdemu gra się niełatwo. Wiemy, że GKS Tychy ostrzy sobie na nas zęby, bo wygraliśmy tam 3:0 i chcą się nam za wszelką cenę zrewanżować. Ale na szczęście ten ostatni mecz gramy u siebie. Wierzymy, że kibice udzielą nam wielkiego wsparcia.
 
Jakie masz plany na przerwę świąteczną?
 
- Na ostatni mecz przylatują tato z moim najlepszym przyjacielem. Potem wszyscy razem, łącznie z moim psem, wracamy samochodem do Szwajcarii. W końcu zobaczę się ze swoją rodziną oraz dziewczyną, co jest dla mnie bardzo ważne. Będąc samemu z dala od bliskich bywa ciężko. Na święta zostaję w domu, a w międzyczasie planujemy z przyjaciółmi dwa wyjazdy. Sylwestra spędzę tylko z dziewczyną, bo inaczej nie miałbym życia (śmiech). Na początku nowego roku wracam do Polski, by walczyć o promocję do elity!
 
 
 
 
 
 

Sponsorzy

Sponsor Główny:
https://votumenergy.pl/
Sponsor Techniczny:
https://www.adidas.pl/pilka_nozna
Sponsor Strategiczny:
https://portal.legnica.eu/
Sponsor Oficjalny:
https://www.mrservice.biz.pl